Piękna sprawa.
Ta kawa to historia nie tyle o smaku, procesie obróbki czy odmianie botanicznej. To historia importera Bette Buna. Bette Buna dosłownie oznacza „Dom Kawy”. Firma jest mocno związana z wioską od chwili, gdy dziadek Syoum i babcia Emame poprosili Dawita i Hester, by przejęli ich farmę, a przede wszystkim odpowiedzialność za rozwój i wspieranie lokalnej społeczności w Taferi Kela.
Choć wioska leży w tym samym paśmie górskim co bardziej znani producenci z regionu Sidamo, przez lata pozostawała na uboczu. Do dziś nie działa tu żadna inna firma ani żadna gałąź przemysłu, co sprawia, że Bette Buna odgrywa wyjątkową rolę w życiu tej społeczności. Produkcja kawy odpowiada za około jedną trzecią PKB Etiopii, ale ponad 90% osób pracujących przy kawie wciąż nie zarabia tyle, by móc spokojnie się z tego utrzymać. Bette Buna postanowiła to zmienić, przynajmniej we własnej okolicy.
Firma wspiera lokalnych rolników, ucząc ich, jak dbać o glebę, odbudowywać naturalne systemy agro-leśne i dlaczego warto zbierać wyłącznie dojrzałe owoce kawowca. Dojrzałe wiśnie są cięższe, a do tego dają lepszą kawę. Rolnicy dostają więc więcej zarówno za wagę zbiorów, jak i dodatkową premię za jakość. Wychodzi na to, że cierpliwość naprawdę się opłaca.
To jednak dopiero początek. Każdego roku Bette Buna rozdaje ponad 350 tysięcy zdrowych sadzonek z własnej szkółki. Są to odmiany lepiej przystosowane do zmieniającego się klimatu. Stąd w tej kawie odmiana botaniczna inna niż ta, którą zazwyczaj spotyka się w kawach z Etiopii. Gdy drzewa zaczną owocować, każda posadzona sadzonka przynosi rolnikowi średnio co najmniej 2 dolary dochodu. W skali całego regionu oznacza to dodatkowy dochód przekraczający 650 tysięcy dolarów rocznie – a mówimy o miejscu, gdzie przeciętny dochód gospodarstwa domowego wynosi mniej niż 50 dolarów miesięcznie, często dla rodziny liczącej nawet dziewięć osób.
To dopiero nasz drugi rok współpracy. Mam nadzieję, że przyczynimy się do rozwoju regionu oraz firmy Hester i Dawita.

