Kawka – sztafeta
Wraca dzięki mocnym zawodnikom.
Już po raz drugi gościmy ziarna z tej farmy! Ale historia powrotów sięga jeszcze dalej – z Los Pirineos mam po drodze odkąd w ogóle zajmuje się kawą, a to już prawie dekada. Pierwszy raz czytałem o niej jeszcze jako barista w Wesoła Cafe – wówczas firmą zarządzał legendarny Gilberto Baraona. Po jego śmierci pałeczkę przejął jego syn – którego akurat poznałem podczas World of Coffee w Mediolanie. Przebiegliśmy razem trochę – Diego jest mocno wkręcony w triatlon, przy okazji gadając o życiu i kawce.
A w kwestii kawki, popróbowaliśmy ich trochę i zamówiliśmy z Los Pirineos aż trzy loty – oto pierwszy z nich! I to w mojej ulubionej odmianie botanicznej – Pink Bourbon. Obróbka to dość klasyczny Natural, perfekcyjnie opracowany – Diego i jego pracownicy kontrolują proces na każdym kroku, regularnie sprawdzając temperaturę i wilgotność ziaren.
Jaram się na wszystkie te salwadorskie przyjemności – tutaj będzie super soczyście i na czysto! Z białymi winogronami, mandarynkami i melonem – niby na lekko, ale wleci pięknie na długie, jesienne wieczory!

