Soczek czy kawka?
Kochamy kawy z Afryki. Z innych kontynentów też, ale w tym momencie – z Afryki najbardziej. Ciepło, słoneczko, nic tylko popijać te soczyste kawy dzień za dniem.
Te ziarna pochodzą ze spółdzielni Iloma AMCOS w regionie Songwe w Tanzanii. Do tej kooperatywy kawę dostarcza 391 farmerów. Kawę uprawiają na wysokości między 1800 a 1900 m n.p.m. na żyznych glebach wulkanicznych.
Owoce są obrabiane metodą washed – po zbiorze trafiają od razu do stacji, gdzie spędzają w wodzie ok. 24 h, a następnie suszą się przez 11–14 dni.
W filiżance kawa jest jak sok. Nuty czerwonych porzeczek i trawy cytrynowej. Kawa pojawiła się na terenach dzisiejszej Tanzanii po raz pierwszy w XVI wieku, początkowo w regionie Bukoba, gdzie uprawiano lokalne odmiany jeszcze przed okresem kolonialnym. Obecnie Tanzania produkuje średnio około 50–70 tysięcy ton kawy rocznie, głównie arabiki.
Nie jestem jakimś kawowym prorokiem, ale mam taki hot take, że Tanzania to nowa Kenia. Co Ty na to?

