Prawie się o nią pobiliśmy!
Jeśli cupping kojarzy Ci się tylko z przyjaznym siorbaniem, pora poznać jego porywczą i kipiącą namiętnością stronę!
Ta kawa tę stronę pokazała doskonale – przy stole cuppingowym prawie się o nią z Wiktorem pobiliśmy. I nawet nie to jest ciekawe, kto by oberwał mocniej w tej walce – to ta kawa jest na pierwszym planie, ona jest tej historii osią:
– Za bardzo wykręcona.
– Nieeee no właśnie doooobra, słodziutka! Ciekawa!
– Przegięta. Nie no to nie! Nie bierzemy.
– Bierzemy Ci mówię!
– A będzie smakować?
– No ba!
Pierwszy roast to poszedł troszkę ciemno. No i był stresik, ale też mały zwrot akcji – okazało się, że to świetnie, bo zbiło lekko kwasowość. No więc z ciemniejszym roastem zyskaliśmy szaloną kombinacje tropikalnych owoców i zbalansowaną kwasowość.
Czy to zakończyło spory? SKĄDŻE! Cuppując ją już u nas w palarni, kłóciliśmy się o ocenę. Kiedy zamawiamy kawy co-fermented korzystamy z punktacji importera – bo uważamy, że trudno będzie nam do tego podejść obiektywnie i rzetelnie ocenić. Tu punktacji nie dostaliśmy, więc po wielu rozmowach odkurzyliśmy arkusze sca i oceniliśmy kawę zgodnie ze sztuką.
Nasz wypał jedynie podkreślił jaki to gorący towar, odmiana tabi fermentowana w oryginalny sposób. Za jakość produktu odpowiada znana i poważana postać – Elkin Guzman, założyciel farmy El Mirador. Elkin dorzucił do tanka fermentacyjnego kultury koji!
Co to jest koji?
Jest to zazwyczaj ryż lub jęczmień zaszczepiony grzybem z rodzaju Aspergillus (najczęściej A. oryzae lub A. luchuensis) i fermentowany w odpowiednich warunkach. Tym grzybkiem zostały zaszczepione wiśnie w szczelnie zamkniętych tankach do fermentacji. Koji jest źródłem hydrolitycznych enzymów takich jak amylaza, proteaza czy lipaza, odpowiadających za zmiany biochemiczne w produkcie, ale również enzymów wpływających na smak lub zapach. Moim zdaniem, tropikalny strzał w tej kawie to efekt tej fermentacji.
Spróbuj sobie tego eksperymentu, zawsze możemy się ponaparzać w komentarzach, przy cuppingu to jednak mogłyby być małe zamieszki…

