Jak się mówi „A”, to trzeba dodać „naerobic natural”
Los Pirineos opiewaliśmy już szumnie, obiecywaliśmy następną i jest – proszszsz – konsekwencja.
Chciałbym, aby ten przekaz dotarł daleko daleko, do Salwadoru, aż do Diega Baraony, bo jestem mu wdzięczny za wyprodukowanie tej pysznej kawy. 130 lat doświadczenia farmy to nie rurki z kremem!
Może ta poprzednia kawka w obróbce black honey do Ciebie trafiła, a może nie trafiła. Jeśli tak – kontynuujemy sagę, jeśli nie – spoko, nie można się oglądać wstecz za dużo, bo jedziemy szybko…
…a wjeżdża z nami anaerobic natural!
Tak jak Ty wracasz do naszego kawowego kramu, tak my lubimy wracać do farmerów, od których nam smakowało i próbować jeszcze, sprawdzać, popijać później kolejne te cuda.
Czy jest różnica w smaku? Proste, sama obróbka z wiśni, agrestu i śliwek przenosi nas w wiśnie, jeżyny i nektarynki – jak się zastanowić, to podobnie, ale generalnie różnica jest znacząca. Więcej słodyczy, ciut wyższe body, a jakość niezmiennie wysoka!
Los Pirineos to farma-symbol, a ta kawka jest pyszna. Tyle, nie ma co więcej tu opowiadać. SMACZNEGO!

