Dawaj tu tego skarbu z Kolumbii!
Kawki rzecz jasna, i to jakiej – dla takich ziaren można stracić głowę!
Pamiętasz? Już raz w ofercie mieliśmy Pink Bourbon z Kolumbii.
Pamiętasz od kogo? Pamiętasz jakim ta kawa była kotem? No to patrz teraz:
Ściągnęliśmy kawę od samego Don Gabriela Castaño, zwanego w swoim rejonie Mr. Pink Bourbon!
Don Gabriel Castaño zaczął uprawiać kawę w regionie San Adolfo (Kolumbia), aby poprawić dochody swojej rodziny (w międzyczasie ponoć uprawiał też inne specjały). Miał odwagę, by zamienić swoją ówczesną pracę na prowadzenie małego gospodarstwa o powierzchni 5 hektarów. Początkowo jego plony nie przynosiły dochodów.
Wszystko zmieniło się, gdy odkrył odmianę nazwaną „Rose Bourbon”. Zaintrygowany kolorem nasion, zasadził tę odmianę i odkrył, że jest bardzo wydajna, ma pełny smak i jest odporna na leaf rust – chorobę liści kawowca. Gabriel przeszedł na uprawę wyłącznie tej odmiany. Sprzedawał sadzonki w swojej okolicy, a odmianę nazywano „Castaño” – choć dziś częściej zwana jest jeszcze inaczej, bo Pink Bourbon. To dzięki niej Don Castaño potroił swoje dochody i planuje założyć własną stację myjącą!
A co do enigmatycznie brzmiącej metody obróbki, już tłumaczę: ręcznie zebrane, różowiutkie wiśnie, zostały poddane klasycznej fermentacji, zważone i pozostawione w stanie nienaruszonym na 96 godzin (jak natural). Myk polega na tym, że po tym czasie wylądowały na kolejne 96 godzin fermentacji w szczelnie zamkniętych zbiornikach, bez dostępu tlenu (czyli anaerobic). Potem mycie i suszenie na łóżkach w specjalnie przygotowanych szklarniach przez około 20-30 dni.
I cyk – jest pysznie!

