To ten moment roku, gdy staję się ultrasem.
Gdy tylko robi się ciepło, automatycznie przybieram barwy szalikowca kaw z Kenii.
Nie trudno przepaść – paszcze są na ciepło, pyszniejsze na zimno. Idealne, codzienne kawki. W tej konkretnej mamy ciekawy twist, a dokładniej – waniliowy finisz. Pierwszy, bardzo soczysty łyk, wykończony jest słodziutką chmurką. Niech Was ten obłoczek osłoni przed lampą i już – marsz, delektować się kawką i bezpiecznym wystawianiem buzi do słońca!

