Kawa z Kenii to nie jest taki hit na jeden sezon, to earworm!
Myta Kenia – znamy ludzi, którzy słyszą to i mają ciary. Znaczy ja znam, a może to też o Tobie? Tak czy inaczej, mamy tu klasyczną, kompociastą kawę z Kenii, taką, co wejdzie pięknie na ciepło, cudownie się sprawdzi na zimno. Taka, co nie zawiedzie.
Patrzę na Google Maps i widzę – to ziarno rosło w okolicy najwyższego szczytu w Kenii – Batian – góry, która jest drugim co do wysokości szczytem w Afryce. Do wysokości 1200 m n.p.m. górę porastają lasy równikowe, a najwyższe partie pokrywają lodowce. Po co nawijać ciągle o kawie, jak świat dookoła niej jest taki ciekawy? Jaram się, jak ziarno w piecu, że praca zabiera mnie na takie (póki co wirtualne) wycieczki!

