Gdyby to była gra punktowana, przestalibyśmy liczyć wyniki.
Team „Soczysta Kenia” nadal piszczy z zachwytu, znowu mamy dla niego gratkę!
Nie do pomylenia z żadnym innym regionem, z żadną inną kawą. Kenia w tym sezonie nie zawodzi, deklasuje wszystkich przeciwników. Rześki, cytrusowy w odczuciu napar. Niemalże lemoniadka.
Ziarna pochodzą z regionu Kirinyaga, leżącego na północ od Nairobi. A my polecamy, żeby te ziarna leżały jak najbliżej Ciebie i Twojego dripa. Nie jest ważne czy wypijesz kawę na lodzie, czy na ciepło – nie ma powodu do obaw, bo ta kawka w każdym wariancie wypadnie zjawiskowo! Ziarna paliło mi się jak po sznurku, były bajecznie prosta w obsłudze. Już pierwszy piec dał nam orzeźwiający, soczysty koktajl!
Uwielbiam dokładać swoje 5 groszy do takich kawek, paląc je szybko i agresywnie – inaczej niż kawy z Ameryki Centralnej. Wiem, że to tylko część całego procesu obróbki ziaren, ale mam też poczucie, że całość kliknęła tu fenomenalnie!

