Znowu Tygrysy i Słonie!
Ostatnio skakały przez płonące obręcze, przeskoczyły i poleciały.
Ale wróciły! Indie wróciły, nie tygrysy, tym razem Indie Hermavath. Chociaż te nasze cyrkowe wizje są całkiem uzasadnione, bo kawka z Indii wyskoczyła od nas tygrysim skokiem, takie to było widowisko!
Powtórka to się nie uda, ale udało nam się dostać kolejną kawę z tej samej farmy, tylko w innej obróbce. Indie Hemavathi – bardzo słodka kawa, z gęstym body, idealna na coraz krótsze dni (nie oszukuj się, są krótsze).
W ogóle to jest taka sytuacja, dość zabawna, że przekręciliśmy nazwę, bo czasami nie umiemy w literki (POZDRO PAN BERMUDEZ). Dlatego na części opakowań będzie inna niż tu (z błędem), a tu jest już poprawiona, bo walnęliśmy się, ale w końcu się zorientowaliśmy. Ot – kolejna komiczna sytuacja – śmiechom nie było końca.
Szot informacji o samej obróbce – Anaerobic natural charakteryzuje się tym, że całe wiśnie zamyka się w kontenerach bez dostępu tlenu. Owoce kawowca fermentują przez około 12 dni, po czym wyciąga się je i suszy na podwyższonych łóżkach. Proces suszenia trwa około tygodnia, a później wyciąga się z wiśni pestki (czyli kawkę właśnie). Znowu suszenie, aż ziarno osiągnie wilgotność około 12%. Później sortuje się kawę ze względu na wielkość i ewentualne defekty.
HAYB – trochę bawi, trochę uczy.

