THAT’S SO FAKE!
FAKE FERMENTATION – to jest bardzo owocowe, dość mało kawowe, na pewno CIEKAWE!
Jest taki Pan B. z Kolumbii, którego kawy kupowaliśmy, paliliśmy, nawet trochę między nami zaiskrzyło. No i wszystko byłoby świetnie, tylko mamy wrażenie, że ten Pan nie mówił nam wszystkiego, trochę nas to oddaliło od siebie.
Może jeszcze kiedyś… na razie spuśćmy nad tym kurtynę milczenia. Tutaj wiemy wszystko i mówimy, co wiemy, wprost!
Takich numerów jeszcze nie graliśmy – to FAKE FERMENTATION, czyli marakują prosto w twarz.
Jak do tego doszło? Kawa została poddana suchej fermentacji beztlenowej – kawowe wisienki leżały sobie w plastikowych silosach przez 72 godziny i na czas tej fermentacji dołączył do nich liofilizowany miąższ marakui oraz kwas winowy. Później kawa została wyciągnięta z wiśni i umieszczona na podwyższonych łóżkach. Tam znowu dosiadła się do nich liofiilliozowana marakuja. Kawa schła aż do osiągnięcia idealnej wilgotności na poziomie 11-12%.
Ten mikrolot to 100% Castillo – ta odmiana została opracowana przez Federación Nacional de Cafeteros, jest bardziej wydajna niż Caturra i odporna na chorobę, zwaną rdzą liści kawy.
Przygotuj się na najbardziej niekawową kawę w tym sezonie!
Porównaj tę kawę z Fake Fermentation #002 – ziarnami tej samej odmiany, z tej samej plantacji, ale w wersji truskawkowej. Dostępne także w zestawie!

