Dobre wraca
Tak, jak Malawo do naszego kawowego kramiku!
Albo kraniku… kranika… bo polewałbym tę kawkę ciągle! Uwielbiam ją, smakuje mi tak bardzo, że wyglądam jej u importera z utęsknieniem.
Kawa pochodzi z Shantawene, w regionie Sidama. 563 rolników będących członkami Daye Bensa z obszaru Shantawene i Gatta Daye Bensa Farm sprzedaje swoje wiśnie do stacji myjącej Daye Bensa – bardzo znanej miejscówki, która wie co robi!
Gdy tylko kawa trafia do stacji myjącej, jest sortowana w takiej wielkiej jakby wannie do kawy. Tam sprawdza się gęstość kawy i czy owoce są wystarczająco dojrzałe – te felerne unoszą się na powierzchni, a pyszna kawusia daje nura pod wodę.
Kawa jest przetwarzana jako Honey, co nie jest super popularne w Etiopii, ale Daye Bensa chce dotrzymywać kroku światowym trendom i postanowiła zaryzykować – było warto, wyszła kawcia palce lizać!
Proces Honey oznacza, że kiedy z wiśni wyciągana jest pestka, na ziarnach pozostawia się jak najwięcej śluzu. Następnie pestki są suszone na afrykańskich podniesionych łóżkach przez 13-15 dni, a kawa jest obracana co 15 minut, aby zapewnić równomierne suszenie.
Kupa pracy, ale jaki smak, mówię Ci – było warto!

