Zrobiło się tu jakby gęściej i chodzi o kawę
Anaerobic z Etiopii? A proszę, a i owszem. W Etiopii, w odróżnieniu od innych krajów, z których zamawiamy kawę, za jakość ziaren odpowiada kooperatywa, a nie jeden konkretny farmer.
W tym przypadku mamy do czynienia z kawą zebraną od 75 rolników i poddaną obróbce w stacji myjącej, należącej do Abiyot Boru. To ten wielce szanowny gość odpowiedzialny jest za dołożenie wisienki do tortu w postaci nietypowej, beztlenowej obróbki, w ogóle wysuszenia tych ziaren i zadbania, aby całą drogę od farmera do wysyłki z Etiopii przebyły tylko najdojrzalsze wiśnie.
I tak się robi robotę – staranność i doświadczenie przełożyły się pięknie na to, co dostajesz w filiżance – słodkie nektarynki, dużo kwiatów (!!!) przyjemną kwasowość yuzu.

