Ale jak to, urodziny bez bomby?
MUSZĄ BYĆ DYMY! Dlatego po raz kolejny zawitała do naszego pieca wspaniała Ethiopia Bombe!
Od pierwszego cuppingu 4 lata temu regularnie staram się zamawiać ją do naszej oferty – to nie pierwsze rodeo!
Ethiopia Bombe to taka kawa, ale na sterydach. Tu wszystko jest podkręcone do 11 na potencjometrze. Owoce tropikalne? Tylko te najbardziej soczyste, tu papaja i ananasek. Kwiaty i herbata? Kompocik z mirabelek popity herbatką z miodem. Serio, jeżeli jesteś z tych, którym zdarza się powiedzieć „Ethiopie to kiedyś były a teraz to nie ma” – no to masz tu wehikuł czasu. Wsiadaj.

