Podróż do Kostaryki.
To właśnie jest dla mnie direct trade. Pracujemy z Hellen od trzech lat, dzięki Nicolasowi, który eksportuje kawy z Kostaryki. W zeszłym roku miałem przyjemność pojechać najbardziej krętą i wyboistą drogą na szczyt góry, gdzie znajdował się dom i farma Hellen. Dotarliśmy tam samochodem, który Nico pożyczył od mamy, bo jego uległ awarii dzień wcześniej. W pewnym momencie mały suvik mamy Nicolasa już nie dał rady i Hellen zjechała po nas swoim wielkim pickupem i doholowała na górę. Najpierw nas nakarmiła, potem pokazała farmę i opowiedziała o jej historii. Po spacerze przygotowała cupping gdzie pokazała osiem swoich kaw. Cupping w kuchni, gdzie obok dochodzi ryż z fasolą? Why not! Kawy były zjawiskowe, a ta geisha? Ah, kawa która śni mi się po nocach od kiedy wróciłem z Kostaryki. Dużo tropikalnych owoców, ale bez fermentu kojarzonego z kawami z tego kraju. Nuty banana i ananasa, dużo czerwonego, słodkiego wina, porzeczek, a wszystko to poukładane i na swoim miejscu.
Bardzo mnie cieszy, że tak zjawiskową kawę prezentujemy również pod espresso. To esencja tej wyprawy w filiżance – słodycz, tropiki, jasna, ale podbudowana słodyczą kwasowość. Jedno z najcieplejszych wspomnień, które powraca z każdym paleniem i parzeniem tej kawy. Zapraszam Cię w tą podróż.

