Skandaliki i ploteczki
To jest taka kawka z działu “kontrowersje” – powinny pisać o niej plotkarskie media, ale napiszemy my!
“Ten to jest dopiero gagatek” – noooo to nie my powiedzieliśmy nawet, takie krążą plotki o Panu w polskim kawowym światku, Panie Diego. A to, że specjalnych komisji do spraw fermentacji Pan na farmę nie wpuszcza, a to, że baristów dyskwalifikują za używanie Pana kaw na mistrzostwach. Nie wiadomo już w co i komu wierzyć – istna karuzela!
Ale w jedno wierzę bez wątpliwości – w swój smak. Kawę wybierałem na ślepo, nie wiedziałem, że to Pana kawa jest na stole. Gdy karty już zostały odkryte, miałem spore obawy czy znowu w to iść, czy zamawiać ten torcik malinowy. Dla pewności zwołałem swoją komisję i znowu w ciemno spróbowaliśmy różnych kaw. Były te oficjalnie nazwane fake fermentation, były naturale i kawa od Pana.
Zdecydowanie uznaliśmy ją za najlepsza na stole po raz kolejny – a co było fake, czuć było, że jest fake.
Ale jakoś dalej nie dawało mi to spokoju, więc rozpocząłem śledztwo, powiedziałem “SPRAWDZAM”. Poprosiłem importera o dokładny opis procesu, o maksimum informacji no i podobno tak to wygląda:
- Fermentacja beztlenowa wiśni przez 28 godzin w zbiornikach z zaworami nadmiarowymi w temperaturze 19°C
- Rozcieranie kawy
- Fermentacja beztlenowa na pożywce z pulpy kawowej przez 40 godzin w temperaturze 21°C
- Mycie, nazwane „szokiem termicznym”. Najpierw wiśnie przemyte wodą o temperaturze 40°C, a następnie wodą o temperaturze 12°C
- Kontrolowane suszenie przez 28 godzin w temperaturze 42°C i wilgotności względnej 25%, aż do osiągnięcia wilgotności między 10% a 11%
Powiedziałem wszystko, co wiem – teraz już do Ciebie należy decyzja, czy wierzyć w to, czy nie wierzyć. Jedno jest pewne – w ten tort malinowy bardzo trudno wbić świeczkę, trudno też przejść obok niego obojętnie!
Smacznego!

