ĆŚŚŚ, mamy tu okaz dziecięcego zachwytu!
Cuppując tę kawkę wyglądaliśmy prawdopodobnie jak Oscar z Ulicy Sezamkowej nad gąsieniczką. To kąsek nie tylko na Dzień Dziecka, ale… fajnie sobie sprawić taką słodką niespodziankę!
Picie tej kawki jest jak zjedzenie batonika czekoladowego na wygrzanym słońcu placu zabaw po całodziennej zabawie do zdartych kolan. Bajka.
To kawa do której wydaje się nieprzyzwoicie wręcz zjeść jakieś ciasteczko na zagrychę, bo sama już jest do bólu deserowa. Czy to źle? Ależ cudownie! Kto nie marzył od dziecka o słodyczach na śniadanie?
Co Ci powiemy o samym ziarnie? Wiśnie zbierane ręcznie – normalka. Ale potem – SZOK. Termiczny! Wiśnie zanurzano w wodzie o temperaturze 80 stopni Celsjusza na 30 do 60 sekund. Następnie owoce umyto, usunięto floatery i przeszły ozonowanie. Pestki wyciągnięto i zaczęło się soczyste kombinowanie. Sok został wyciśnięty ze skórek – jeszcze świeżej – cascary (to jest tzw. „Mosto”, które widzicie w miejscu obróbki). Sok wymieszano z ziarnami w beczkach fermentacyjnych. Z pomocą potrzebnych do tego mikroorganizmów, przez 220 godzin ziarna przechodziły fermentację mlekową. Potem już tylko 20 dni mycia i suszenia, no i cyk.
Czytając ten opis moglibyście pomyśleć, że wyjdą nam z tego ogórki kiszone, a przynajmniej kombucha. Nic z tych rzeczy. Jest słodziutko, soczyście i rześko. Chodźcie się po dziecięcemu zatracić!

