Pierwszy krok w chmurach
Burza wspomnień, z której zawsze wychodzi słońce.
A także uśmiech na mojej twarzy – miałem okazję tam być i zobaczyć, ile pracy trzeba włożyć w dobrze wyprodukowaną kawcię. Pierwszy origin trip, pierwsza kawa prosto z krzaka, pierwsi poznani osobiście farmerzy.
Nasz importer pracuje z farmerami z dwóch stanów – Oaxaca i Chiapas. Te dwie lokalizacje różnią się podejściem do rzemiosła. Region Oaxaca jest historycznie związany z eksportem drewna. W Chiapas samą uprawę traktuje się niemal z namaszczeniem – teren jest w dużym stopniu zależny od kawy. To stamtąd pochodzi ta kawka!
Producenci przeważnie uprawiają kawę na mikro-poletkach za swoimi domami, część z nich ma własną infrastrukturę do obróbki wiśni. Eliazim Pérez Sánchez to właśnie jeden z tych producentów, dla którego kawa to nie tylko poboczne źródło utrzymania, ale olbrzymia pasja, którą czuć w każdym łyku tej kawci. Owoce z naturala, pyszna przygoda, która ciągle przypomina mi te pierwsze meksykańskie eksploracje. W tej kawie są wszystkie moje ulubione miejsca!

