100% Kenii w Kenii.
Naprawdę flagowy materiał – soczysta, słodka, ze zbalansowaną kwasowością.
Gdy dziecko rysuje pocztówkę z wakacji, prawdopodobnie umieści słońce w którymś z górnym rogów – ja rysując słoneczny dzień, gdzieś tam bym umieścił tę Keniuszkę. Soczek ze słomką na leżak, cud.
Ale cudów nie ma – na całokształt kawki wpływają kraj pochodzenia, sposób obróbki i kilka groszy, które na końcu dorzuca roaster. Jednak obróbka jest tu kluczowa! W Kenii wygląda to tak: pestki wyciągamy z wiśni kawowca, fermentujemy dzień i noc. Następnie myjemy ziarna, które trafiają do silosów i w nich po raz drugi przechodzą fermentację – od 12 do 24 godzin. Po tej fazie kawa jest ponownie myta, ziarna płyną w specjalnych rynnach, z których wyławia się niedojrzałe niedobitki. Później kawę zanurzamy na dobę w czystej wodzie, po czym przez 5 do 10 dni suszymy ziarna na łóżkach.
Nie ma miejsca na niepogodę – podczas suszenia nawet minimalny opad deszczu może zniszczyć cały proces. Tu się to nie wydarzyło – kawa jest czysta i mega soczysta!

