Miłość w obcym mieście
I wysokie wymagania – naprawdę niezłe love story!
Kawę z Boliwii poznałem w warszawskim Forum – oboje byliśmy w nowym, obcym mieście, Ona – intrygująca nieznajoma, ja – otwarty na nowe. Tak się zaczęło!
Pierwszą zwali coco natural, chociaż nie były to żadne salta, taki chwyt z nazwą – a nie dziwne fermentacje. W smaku owocowa fantazja-bomba-hit, więc poprzeczka została ustawiona naprawdę wysoko już na samym początku – teraz wymagania mam naprawdę wygórowane. Może to dlatego nieczęsto pojawia się u nas ten origin?
Ta jednak pod poprzeczką się nie przeczołgała, to wysokie loty ponad, jak od początku – gęsto, owocowo, soczyście!

