Sen czy Java?
To nie decaf, a Indonezja!
Pan Echwan, rolnik z Bondowoso na Javie Wschodniej, swoją pierwszą działkę obsadził kawą w 2012 roku. Dziś jest jednym z głównych plantatorów w swoim regionie, wdrażającym stale jakieś nowinki w uprawach. Kawcia, którą parzycie, rosła jest w cieniu drzew, takich jak Pinus i Lamtoro (dla tych, którzy nie są botanicznymi nerdami: sosenka i mimoza). To wszystko ręczna robota – na poziomie ziarna i samego ogrodu. Drzewka są przycinane ręcznie, podobnie jak zbiór wiśni czy inne prace na farmie. Wszystko za sprawą solidnej pracy pickerów oraz osób odpowiedzialnych za proces obróbki.
Kawa jest przetwarzana w procesie naturalnym, czyli na sucho. Uzyskaliśmy dzięki temu napar o bardzo ciekawej charakterystyce: dużo czekolady, słodkich, suszonych lub kandyzowanych owoców i ten charakterystyczny indonezyjski sznyt – który mi osobiście w tej czarce przypominał ziarna kolendry. Naprawdę, nie lada frykasik!

